Tulacz by ALMANAK
Showing posts with label Paro. Show all posts
Showing posts with label Paro. Show all posts

Tuesday, November 13, 2018

Bumdra Trekking

W zasadzie punkt kulminacyjny mojej wycieczki do Bhutanu. Nocowaliśmy w Thimphu, więc rano czekała nas przejażdżka do Paro i trekking do Bumdra Camp. Z jednej strony byłem zły, bo to zawsze chwila więcej czasu w Paro, by coś zobaczyć, a z drugiej strony dla nich taniej, bo w Thimphu mogą spać w domach z rodzinami.
Z racji iż kierowca oraz przewodnik szli ze mną na ten trekking, to auto zostawiliśmy u innego pracownika, który odwiózł nas swoim samochodem do świątyni Sang-chay-kor znajdującej się na ok 2800 m.n.p.m
Z tego punktu zostało nam ok kilometra podejścia i jakieś 16 km marszu.

Po drodze kilka widoków na lotnisko i startujące samoloty, a tak, to podejście w spalonym w zeszłym roku lesie.
Obiad zrobiony przez żonę szefa firmy mieliśmy w połowie drogi na Camp. Mnie się jakoś nie spieszyło mimo iż widoki nie były jeszcze najlepsze. Generalnie szliśmy z małymi plecakami, bo duże zostały w samochodzie.
Na miejsce dotarliśmy przed zmrokiem. Miejsce przygotowane na prawie 50 osób a tą noc spędzałem ja z moimi dwoma towarzyszami oraz trójka Brytyjczyków z przewodnikiem.
Namiot posiadał ogromne łóżko z wielką kołdrą, dodatkowo na noc zostałem wyposażony w termofor oraz w latarkę - ja miałem swoją. Po kolacji zrobiło się zimno, ale na szczęście byłem przygotowany na to. Pierwsze miejsce gdzie nie było internetu - można było w końcu odpocząć. Ja ponad dwie godziny spędziłem na fotografowaniu gwiazd, oj ale miałem frajdę - najchętniej spałbym pod gołym niebem.



Ciągle te drogowe przeszkody

Zaczynamy nasz Trekking

Widok na lotnisko w Paro

Spalony 2017 roku las


Mnisi udający się do świątyni

Miejsce na obiad

Transport do Bumdra Camp


Przerwa na posiłek

Znowu to lotnisko ;)

Świątynia Bumdra i mój nocleg


Na miejscu - było już zimniej niż w Paro

Kolacja

Gwiazd było jeszcze więcej

Mój namiot


Świątynia Bumdra a w tle gwiazdy

Sunday, November 4, 2018

Paro i Thimpu

Lot do Paro nie był lotem bezpośrednim. Mieliśmy międzylądowanie w Indiach w Batang. Część osób wysiadło, część się dosiadło i po chwili lecieliśmy już do Bhutanu.
Siedząc przy oknie siedzenia "A" widziałem Himalaje, wydaje mi się nawet że był tam Mt Everest, ale nie jestem tego pewien. Najwyższa góra świata jest oddalona o ok 200km, więc powinna być widoczna.
Na lotnisku zostałem przywitany przez mojego przewodnika i kierowcę. Kierowcą okazał się szef firmy (mówił iż osoba, która miała się mną zająć zachorowała, więc przyjechał On).
Z racji iż nie piję kawy ani herbaty, to wsiadamy szybko do samochodu i jedziemy do Thimphu - stolicy Bhutanu.
Po drodze zatrzymujemy się przy Tachog Lhakhang czyli świątyni na wzgórzu zbudowanej przez Thangtong Gyalpo, który był również konstruktorem 108 mostów w tym żelaznych. Ten który prowadzi do świątyni, też został zbudowany przez niego. Niestety obecnie most jest zamknięty.

Mt Everest?

Bhutan


Tachog Lhakhang

Pierwszy most żelazny 

Prośby i modlitwy wysyłane do Buddy


By dojechać do Thimphu trzeba przekroczyć granicę, ale nie kraju, tylko prowincji. Ja siedziałem w samochodzie a przewodnik poszedł do okienka z odpowiednimi papierami.
W końcu dotarliśmy do Thimphu a dokładniej na wzgórze by podziwiać posąg Buddy Dordenma. Wysoka na ponad 50m. jest uznawana za największą statuę Buddy na świecie. Zbudowana z brązu i pokryta złotem. Prace rozpoczęły się w 2006 roku i do dnia dzisiejszego nie wszystko udało się skończyć.


granica między prowincją Paro i Thimphu

Stupa

posąg Buddy Dordenma


Widok ze wzgórza na Thimphu


    

Saturday, November 3, 2018

Podróż do Bhutanu

Bhutan - nie wiem czemu, ale zawsze chciałem tam polecieć.
Przygotowania trwały dość długo, bo już od dwóch lat planowałem się tam wybrać. Zawsze jednak coś powodowało iż musiałem zmienić plany.


Tym razem się udało.
Jest kilka opcji by dostać się do Bhutanu.
Drogą lądową przez Indie, lub lotniczą przez Tajlandię, Singapur, Indie lub Nepal.
Ja wybrałem drogę przez Tajlandię, gdyż lubię wracać do Bangkoku.

Lot z Europy miałem przez Doha. W stolicy Tajlandii wylądowałem o 20:00 czasu lokalnego, a wylot Paro (Bhutan) miałem o 5 rano dnia następnego.
Do 22:00 jakoś szybko zleciał czas, a potem udałem się do polecanego na różnych blogach miejsca (poziom 7 - observation desk) gdzie miała być cisza i spokój. Może kiedyś i była, ale nie teraz. Cały mechanizm wentylatorów lub jakieś inne silniki skutecznie zagłuszały ciszę a dodatkowo ciągle pojawiali się Tajowie by pooglądać samoloty. O śnie nie było mowy.
Na szczęście chwilę przed 3 otwierało się okienko odprawy i po 20 minutach byłem już w strefie odlotów.
Warto odprawić się na początku, gdyż wtedy można wybrać miejsce przy oknie. Ja wybrałem stronę A i podczas lotu widziałem Himalaje.



Lotnisko w Doha

Lotnisko w Doha


A380 górny pokład


Gdzieś w drodze do Bangkoku
Observation desk - Bangkok



Odprawa z Druk Air


Miracle Lounge Bangkok


Miracle Lounge Bangkok

Airbus linii Druk Air


My Flightdiary.net profile

Popular Posts